Dr hab. Mariusz Andrzejewski – profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, gdzie kieruje Katedrą Rachunkowości Finansowej. Posiada potrójne wykształcenie: automatykę i robotykę, rachunkowość oraz informatykę. Specjalizuje się w rachunkowości, audycie i finansach przedsiębiorstw. Posiada uprawnienia biegłego rewidenta oraz doświadczenie w nadzorze korporacyjnym, m.in. w PKP PLK SA i PKO BP SA. Laureat państwowych odznaczeń: Srebrnego Krzyża Zasługi (2024), Brązowego Krzyża Zasługi (2004), Srebrnego Medalu za Długoletnią Służbę (2017) oraz Medalu Komisji Edukacji Narodowej (2018). Autor licznych publikacji naukowych, uczestnik międzynarodowych konferencji i staży naukowych. Członek Izby Nauk Ekonomicznych i Zarzadzania w Akademii Kopernikańskiej
Q: Serdecznie dziękujemy za możliwość krótkiej rozmowy z Panem dla Akademii Kopernikańskiej. Właśnie uczestniczyliśmy w panelu pod tytułem Polska transformacja: sukces czy porażka, dlatego chcielibyśmy zapytać: co według Pana było największym sukcesem, a co największą porażką transformacji? Z Pana wypowiedzi na panelu wynikało, że największy sukces to polityka pieniężna, a największa porażka – demografia.
Dr hab. Mariusz Andrzejewski: Tak, zastanawiałem się, jak podejść do tej sprawy, żeby ocenić w miarę obiektywnie, znaleźć jakieś miary dla dokonania takowej oceny. Inni współuczestniczący w tym panelu, w którym miałem zaszczyt wypowiadać się na te tematy, zaproponowali PKB jako miarę, czy też PKB per capita, ale też wszyscy wiemy, że to jest taka miara, która nie daje obrazu oceny sytuacji gospodarczej z punktu widzenia obywatela, jednostki, czy też z punktu widzenia przedsiębiorców małych i średnich. A zatem jest to miara, która ogólnie rzecz ujmując, ma swoje zalety, ale też swoje wady.
Więc ja zaproponowałem taką wręcz ankietę, którą najbardziej chciałbym, żeby została przeprowadzona wśród tych ponad sześciuset ekonomistów, którzy tutaj na tym XI Kongresie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego się zebrali, a którzy by mogli ocenić każdą część gospodarki w skali od zera do minus dziesięciu dla ocen odzwierciedlających skalę porażki, a w odniesieniu do sytuacji, które dany ekonomista uznaje za sukces, od zera do plus dziesięciu, tak żeby wypadkową można było umieścić na wykresie, gdzie na jednej osi byłyby właśnie te oceny sukcesów, a na drugiej oceny porażki.
W mojej opinii, na najbardziej skrajnie negatywną ocenę zasługuje w naszej gospodarce kwestia demografii, która dla mnie jest po prostu dzisiaj na tak niskim poziomie, gdzie wskaźnik dzietności w naszym kraju już chyba jest na poziomie około jedności, może nawet już jest to poniżej jedności, co jest wynikiem bardzo złym, słabym. Francja ma na przykład ów wskaźnik na poziomie powyżej dwóch. Jeszcze niedawno w Polsce mieliśmy ten wskaźnik na poziomie 1,30, co było nisko, ale przynajmniej nie tak nisko, jak obecnie. Tę kwestię w swoim wskazaniu na porażki lub sukcesy naszej gospodarki, wyróżniłem, że w moim przekonaniu w największym stopniu ta sytuacja będzie wpływała na stan naszej gospodarki w przyszłości.
Dziś, kwestia ta jest niczym bomba atomowa, dziś ukryta, której się nie dostrzega albo nie chce się dostrzec, ale dla polskiej gospodarki, jeżeli tak dalej będzie, te problemy niskiego przyrostu naturalnego będą siać spustoszenie w naszej gospodarce już w najbliższych dekadach.
Przede wszystkim te problemy będą objawiać się w postaci braku środków publicznych na zapewnienie godnych emerytur dla osób będących aktywnymi obecnie na ryku pracy. Z powodu braku odpowiedniej liczby pracowników czynnych zawodowo, naszej gospodarce nie będzie łatwo się rozwijać, co zapewne będzie odzwierciedlone w niskiej, jeżeli nie ujemnej dynamice przyrostu wskaźnika PKB.
A zatem,
dla mnie to demografia – z punktu widzenia ekonomii, problemów ekonomii, jest w naszym kraju największą porażką tej transformacji polskiej gospodarki w ostatnich 35 latach.
Natomiast,
za największy sukces polskiej transformacji gospodarczej uznałbym zbudowanie i funkcjonowanie w naszym kraju niezależnej polityki pieniężnej.
Skutkiem bardzo dobrze prowadzonej w naszym kraju niezależnej polityki pieniężnej, za którą odpowiada Narodowy Banki Polski, w którym decyzje w tym zakresie podejmuje Rada Polityki Pieniężnej, jest chociażby ostatnio wygrana walka z inflacją, która w wyniku czynników zewnętrznych jeszcze niedawno sięgała 18%, a dziś jest już blisko celu inflacyjnego NBP. Rada Polityki Pieniężnej w stosownym czasie podniosła stopy procentowe do wysokiego poziomu 6,75%, wykazując się kolejny raz niezależnością od głosów polityków, mądrością kolegialną i roztropnością w podejmowanych decyzjach, w których dba o stabilność polskiej gospodarki i siłę polskiej złotówki. Wcześniej również miały miejsce sytuacje kryzysowe, jak np. wielki kryzys finansowy, który wybuchł po upadku banku Lehman Brothers w roku 2008. W takich sytuacjach polska gospodarka i nasza Rada Polityki Pieniężnej zawsze tutaj zdawały egzamin. Dlatego, wśród wielu sukcesów tej 35 letniej już transformacji polskiej gospodarki, jako ekonomista, uznaję wypracowanie takich atrybutów polskiej polityki pieniężnej jak daleko idąca niezależność NBP, wolnorynkowo ustalany kurs złotego i jego stabilna wartość, a także znaczne zwiększenie naszych rezerw walutowych, ze szczególnym uwzględnieniem zwiększenia stanu rezerw w złocie. W mojej opinii te kwestie stanowią o bezpieczeństwie ekonomicznym Polski i Polaków, a także ma to istotny wpływ na wzmocnienie naszej sytuacji gospodarczej na rynku międzynarodowym.
Natomiast w ramach wskazywania na porażki polskiej transformacji gospodarczej, po wspomnianej wcześniej demografii, na drugim miejscu w tym obszarze wskazałem w swoim wystąpieniu na sytuację w ochronie zdrowia. To, co się dzieje w ochronie zdrowia, jest naprawdę bardzo niebezpieczne dla polskiej gospodarki. W moim przekonaniu, dzisiaj sytuacja ta wymaga rewolucyjnych zmian i mam nadzieję, że tak się stanie, aczkolwiek tę nadzieję wszyscy wyrażamy każdego roku, ale jak dotychczas sytuacja w ochronie zdrowia nie została uzdrowiona.
Następnie też zwróciłem uwagę na niski wskaźnik inwestycji. Poziom inwestycji, mimo iż obecny rząd w lutym tego roku zapowiedział, że to będzie rok przełomu w inwestycjach, poziom wskaźnika wydatków inwestycyjnych do wielkości naszego PKB jest zbyt niski. Nasza gospodarka dla satysfakcjonującego jej rozwoju, potrzebuje inwestycji na poziomie 25% PKB, a mamy te wydatki obecnie na poziomie około 17%. I to jest rzecz, o której powinniśmy rozmawiać, dyskutować, a rząd powinien to ująć w strategii rozwoju gospodarczego, tak aby odmienić ten niekorzystny trend.
I uwaga – należy podkreślić, że te inwestycje są na tak niskim poziomie, a przecież możemy mówić o stosunkowo dużym udziale środków unijnych, które Polsce zostały przyznane w ramach KPO i kolejnej perspektywy budżetu Unii Europejskiej.
W ramach zaproponowanej przeze mnie metodologii oceny tych 35 lat transformacji polskiej gospodarki, a zatem poprzez dokonanie oceny przez fachowców, ekonomistów uczestniczących w XI Kongresie PTE, wypełniając ankiety, przyznając punkty w skali od minus dziesięć do plus dziesięć dla najważniejszych obszarów naszej gospodarki przez fachowców, a zatem przez ekonomistów, jestem przekonany, że ostateczna, wypadkowa tych ocen byłaby oceną pozytywną.
W ramach moich, indywidulanych ocen, bardzo pozytywnie chciałbym odnieść się do rozwoju polskiej przedsiębiorczości, przede wszystkim mam tu na uwadze siłę polskich małych i średnich przedsiębiorstw, które dziś dają naszej gospodarce około 60% PKB. To jest ogromny sukces naszej gospodarki. Z lekką przewagą ocen pozytywnych odnieść się także trzeba do stanu finansów publicznych w naszym kraju. Dlaczego? Dlatego, że dotychczasowe, proszę Państwa, zadłużenie Polski to około 50% PKB. Teraz się zbliżamy do 55%, ale jednak w stosunku do takich krajów jak Francja, jak Włochy, jak inne kraje Europy Zachodniej, tam ten wskaźnik często jest na poziomie powyżej 100%. Niemcy mają owszem około 60%, ale to też powyżej tego progu 60% wymaganego przez Unię Europejską. Więc tutaj polska gospodarka dotychczas zasługiwała na jednak przewagę ocen pozytywnych, biorąc pod uwagę cały ten okres 35 lat transformacji gospodarczej. Takie jest moje zdanie. Wspomnę tylko, że niektóre rządy nawet zbliżały się z tym deficytem budżetowym do jego całkowitego zniwelowania, a zatem były bliskie zbilansowania dochodów i wydatków budżetowych. To jest kolejny element naszej gospodarki, który oceniamy w odniesieniu do wielkości naszego PKB, mam tu na myśli tzw. „dziurę budżetową”, jeżeli mogę sobie pozwolić na nieco kolokwialne określenie. Dopiero w ciągu ostatnich dwóch lat ten deficyt budżetowy przyjmuje horrendalnie wysokie wartości około 280–270 miliardów, ale przypomnę, że w ostatnim roku poprzedniego rządu ów deficyt wynosił około 80 kilku miliardów. Dla mnie już wtedy była to bardzo duża kwota, ale uwaga – przeszłość mówi, że nie było wtedy tak źle i oceniając 35 lat, a nie ostatnie dwa lata, gdzie sytuacja w ramach deficytu budżetowego jest bardzo zła, to poprzednie lata pozwalają uznać ten aspekt polskiej gospodarki za realizowany z sukcesem. Zobaczymy co przyniesie rok 2026 i lata następne, ale należy zwrócić uwagę, iż w ostatnich latach nasz rząd wydaje znaczne kwoty na zbrojenie, co jest główną przyczyną tego skokowego wzrostu tzw. „dziury budżetowej” w naszym kraju.
No i przemysł, proszę Państwa, następna, w mojej opinii, porażka naszej gospodarki – zwinięcie się (co ujmuję w cudzysłowie, oczywiście) przemysłu, niemożność rozwijania się przemysłu, koszty energii. Sama energetyka to też jest element porażki w moim przekonaniu, gdzie to wejście w życie tego swoistego podatku za jaki uznać należy ETS, jest bardzo niekorzystne dla naszej gospodarki. Ale brak elektrowni atomowych, które przez 35 lat mogliśmy zbudować, prawda? Brak innych alternatywnych też źródeł energii, ale tych bardziej efektywnych, a poza tym też przestarzałe sieci, bo tutaj mamy też ogrom wydatków inwestycyjnych zaniechanych – to są wszystko problemy, które są „nie sukcesem”, tak bym powiedział, bo nie lubię tego słowa oczywiście – „porażka”.
Ale w ramach tych sukcesów polskiej gospodarki jest także system bankowy z bankami komercyjnymi, który w Polsce jest jednym z najmocniejszych w Europie – co widać po wynikach stres testów, w których banki komercyjne działające w naszym kraju wypadają bardzo dobrze i to jest nasz ogromny sukces. Aczkolwiek oczywiście tzw. kredyty frankowe i np. brak ofert kredytów hipotecznych o stałej stopie procentowej należy ocenić in minus, ale o tym mówiliśmy. Jednak generalnie system bankowy w Polsce jest siłą polskiej gospodarki i w moim przekonaniu jest sukcesem tych 35 lat transformacji polskiej gospodarki.
Także nie chcąc tutaj przedstawić całej tej gamy 20 elementów gospodarki, które rozważałem w trakcie mojego udziału w sesji panelowej pt. Polska transformacja: sukces czy porażka chciałem namówić, i wydaje mi się, że udało mi się namówić uczestników tej sesji do takiej dyskusji właśnie bardziej wnikliwej, żebyśmy nie tylko oceniali polską gospodarkę na podstawie kształtowania się wielkości PKB, bo przepraszam bardzo – wyjdziemy na ulicę i zapytamy Polaków, czy uważają, że jest tak świetnie, bo dzisiaj było powiedziane, że Polska w ogóle pod względem wzrostu PKB w ciągu tych 35 lat odnotowuje wzrost plus 300%. Tak, owszem, ale czy z tego zwykły Polak będzie się cieszył i to dostrzega? Nie, niekoniecznie i dlatego uważam, że trzeba z tymi ocenami wchodzić w bardziej szczegółowe, poszczególne elementy gospodarki i o tym mówić i przedstawiać je z większą dokładnością.
No ale żeby nie zakończyć na porażkach, mówiłem też o giełdzie, że Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie dobrze się rozwija, mówiłem, że system emerytalny, gdzie możemy się prywatnie ubezpieczać i tutaj system ubezpieczeń nieźle także wypada w naszym kraju pod względem rozwoju tych systemów. W sumie też system podatkowy zasługuje na neutralną ocenę – te podatki nie są na aż tak wysokim poziomie, ale na pewno są zbyt skomplikowane. Przez ostatnie 35 lat wiele razy zmieniał się nasz system podatkowy i większość tych zmian stanowiła pozytywna zmianę dla naszej gospodarki.
Reasumując, w ramach zaproponowanej przeze mnie szczegółowej oceny 20 wybranych obszarów naszej gospodarki, wydaje się, że jednak zdecydowanie przeważają plusy nad minusami, a zatem więcej odnieśliśmy sukcesów aniżeli porażek. Cieszę się, że mogłem znaleźć się w gronie ekonomistów, z którymi na tym XI Kongresie PTE mogliśmy tak dogłębnie dyskutować o tych problemach i wyzwaniach naszej gospodarki. W moim przekonaniu, wypadkowa tych ocen jest zdecydowanie na plus.
Q: Panie Profesorze, oczywiście w perspektywie długoterminowej kluczowa jest demografia, ale gdybyśmy przyjęli perspektywę najbliższej dekady – w kontekście różnych paneli na kongresie, dotyczących m.in. AI, demografii i geopolityki – co według Pana będzie stanowiło i co może być najważniejsze dla konkurencyjności polskiej gospodarki w ciągu najbliższych 10 lat?
Dr hab. Mariusz Andrzejewski : O konkurencyjności polskiej gospodarki w ciągu najbliższych 10 lat będą stanowiły przede wszystkim koszty energii, jak również rynek pracy.
Mam nadzieję, że ta tendencja, która z powrotem wraca – a mianowicie, to że już nie mamy „rynku pracownika”, tylko z powrotem mamy rynek pracodawcy – a więc wzrasta bezrobocie, coraz więcej jest zwolnień grupowych a ofert pracy jest coraz mniej i martwię się, że w poszczególnych grupach społecznych, a także w poszczególnych regionach, będzie problem ze znalezieniem pracy, i wydaje mi się, że taką sytuację mamy już dziś na rynku pracy, więc to jest wyzwanie na najbliższe lata.
No i jeżeli uporalibyśmy się z kosztami energii, dla których wystarczyłoby, żebyśmy obniżyli ten pułap opłat za certyfikaty CO2 albo wprowadzili jakąkolwiek górną granicę dla kursu notowań certyfikatów z systemu ETS-u, który jest podatkiem Unii Europejskiej narzuconym nam i obciążającym de facto nasze budżety domowe i koszty działalności przedsiębiorców w postaci wyższych cen energii. Gdyż system ETS równie negatywnie wpływa na koszty energii dla przemysłu. Należy sobie wyraźnie też powiedzieć, że ETS2 to już w ogóle będzie, proszę Państwa, zabijało konkurencyjność polskiej gospodarki, bo to tak naprawdę wprowadzanie tego systemu w proponowanej formule będzie miało znacznie większy, negatywny wpływ na polską gospodarkę, w której udział węgla w koszcie wytworzenia energii jest o wiele większy aniżeli np. w Niemczech lub Francji. I to jest sedno tej niesprawiedliwej walki o konkurencyjność naszej gospodarki. Dotychczas, gdy nie było ETS i ETS2, polska gospodarka była bardziej konkurencyjna, teraz traci na tej konkurencyjności, więc o tym musimy mówić z naszymi partnerami w Unii Europejskiej, żeby oni to zechcieli zrozumieć, że dla nas to jest jednak rozwiązanie niesprawiedliwe, krzywdzące, gdyż w znacznym stopniu obniża konkurencyjność naszej gospodarki.
W kontekście konkurencyjności naszej gospodarki martwię się o brak kontynuacji strategicznych inwestycji do których bez wątpienia zaliczyć należy budowę CPK. Powstanie tego portu spowoduje, że większość importowanych towarów do Polski będzie w końcu clona w Polsce, a nie w Hamburgu.
W tym też celu należy kontynuować rozbudowę naszych portów morskich. Należy także kontynuować inwestycje infrastrukturalne w obszarze kolei i budowy dróg i autostrad.
No ale wracając do tej energii, zbudowanie elektrowni atomowej w naszym kraju jest kwestią uzyskania gwarancji bezpieczeństwa energetycznego. Bo jeśli będą zdarzały się w przyszłości tzw. blackouty w Europie, co dla każdej gospodarki jest zagrożeniem, to właśnie energetyka jądrowa może nas uchronić przed takimi niekorzystnymi zjawiskami. Dlatego należy możliwie szybko wybudować jednak, bardzo potrzebne naszej gospodarce, elektrownie atomowe. Równolegle należy kontynuować inwestycje w efektywne źródła energii odnawialnej. W kontekście dyskusji o konkurencyjności nie sposób zauważyć, że niektóre dziś realizowane inwestycje np. w wiatraki czy fotowoltaikę mogą okazać się w niedługim czasie inwestycjami nieefektywnymi. Spójrzmy na pompy ciepła, które czasami powodują, że niektóre gospodarstwa domowe dostają wysokie rachunki za prąd. Tych nieefektywnych inwestycji nie możemy kontynuować, bo to jest po prostu destrukcyjne dla konkurencyjności polskiej gospodarki.
Więc koszty energii, powrót do rozwoju przemysłu, do tego, żeby nasi przedsiębiorcy z powrotem chcieli swoje środki inwestować w zakłady produkcyjne. Proszę Państwa, gospodarka nie będzie samymi usługami żyła. Dla konkurencyjności naszej gospodarki jest oczywiście ważne także to, żeby rozwijać zastosowanie sztucznej inteligencji i nowoczesnych technologii informatycznych w przemyśle, w usługach, bo to jest dziś czynnik decydujący o dobrym rozwoju naszej gospodarki, jest to decydujące dla dobrej przyszłości naszej gospodarki. Należy podkreślić, że w Polsce mamy też dobrze wyedukowaną młodzież, jeśli chodzi o naszych studentów, których wypuszczamy na rynek pracy – to są najlepsi z najlepszych i dlatego
patrzę jednak z optymizmem na te 10 lat, na przyszłość gospodarczą naszego kraju, która będzie zależała od obecnego pokolenia młodych Polaków. W nich widzę ogromny potencjał i dlatego jestem optymistycznie nastawiony co do dalszego rozwoju gospodarczego naszego kraju. Na pewno będzie dobrze.












