Rozmowa z prof. dr hab. Aleksandrą Ziembińską-Buczyńską

31 marca, 2026
OKLADKA PROF. ZIEMBINSKA 1

„Fascynuje mnie to, że te niewielkie, niepozorne stworzenia mają tak ogromną moc. Podobnie jest z kobietami w nauce. Czasem trzymają się w cieniu, ale wykonują naprawdę wielką pracę”
– to jedna z refleksji

 prof. dr hab. Aleksandry Ziembińskiej-Buczyńskiej z rozmowy o roli kobiet w nauce.

W całym wywiadzie jest jednak znacznie więcej: osobista historia drogi zawodowej, zachwyt światem, który – choć niewidoczny – ma ogromny wpływ na nasze życie, a także spojrzenie na współczesną edukację i to, jak ważne w nauce są współpraca, otwartość oraz zaangażowanie.

Prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska:
Mikrobiolog, wykładowca akademicki i popularyzatorka nauki związana z Politechniką Śląską. Specjalizuje się w mikroorganizmach środowiskowych wykorzystywanych w biotechnologii i inżynierii środowiska. Przez lata kierowała Centrum Popularyzacji Nauki, aktywnie działając na rzecz komunikacji nauki. Członkini Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki oraz Rady Upowszechniania Nauki PAN, laureatka licznych nagród za działalność naukową i popularyzatorską.

Q: Ja mówię Kopernik, a pani mówi?

prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska

– Jest kobietą.

Q: Mikołaj Kopernik kierował wzrok ku niebu, Pani natomiast zgłębia tajemnice mikroświata, ale łączy Was ta sama pasja do odkrywania nieznanego. Skąd u Pani wzięło się zainteresowanie właśnie tą tematyką?

prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska

To jest bardzo trudne pytanie, ponieważ moja droga do miejsca, w którym jestem teraz zawodowo, była dość długa. Będę dzisiaj jeszcze o tym opowiadała – o historii tego, jak trafiłam na Politechnikę i zajęłam się mikrobiologią.

Myślę jednak, że u podstaw leży przede wszystkim ogromny potencjał, który drzemie w mikroorganizmach. Właściwie bez nich nie byłoby życia na Ziemi, tego wszystkiego, co nas otacza. Fascynuje mnie to, że te niewielkie, niepozorne stworzenia mają tak ogromną moc.

Podobnie jest z kobietami w nauce. Czasem trzymają się w cieniu, ale wykonują naprawdę wielką pracę. W mojej branży, w biotechnologii i mikrobiologii, badaczek jest bardzo dużo, ale działamy ramię w ramię z mężczyznami. To nie jest kwestia tego, czy ktoś robi lepszą, czy gorszą robotę – najważniejsze, by potrafić się nawzajem porozumieć.

Q: A co, Pani zdaniem, jest najważniejsze dla kobiety naukowca, żeby odnieść sukces?

prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska

To kolejne trudne pytanie. Myślę, że wiele zależy od osobowości i od tego, gdzie się trafi; a także od szczęścia, bo ja akurat zawsze miałam szczęście i do miejsc, i do ludzi.

Uważam, że otwartość to cecha, która powinna charakteryzować nie tylko kobiety, ale w ogóle wszystkich ludzi nauki. To właśnie dzięki otwartości i chęci komunikacji z innymi branżami czy naukowcami jesteśmy w stanie tworzyć zupełnie nową jakość.

Dzisiaj nauki nie tworzy się już samodzielnie czy indywidualnie; budujemy duże zespoły interdyscyplinarne, szczególnie w naukach przyrodniczych i technicznych. To jest bardzo ważne, ponieważ na wiele tematów musimy patrzeć wielopunktowo.

Q: Jest Pani zarówno naukowcem, jak i wykładowcą. W jaki sposób, Pani zdaniem, można dziś zainteresować młodych ludzi, by stawali się badaczami z prawdziwą pasją – tak jak Mikołaj Kopernik czy właśnie Pani – a nie tylko studentami zaliczającymi kolejne etapy edukacji?

prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska

Pani Redaktor zadaje same trudne pytania. To jest kwestia, na którą obecnie bardzo intensywnie próbujemy sobie odpowiedzieć, szczególnie na uczelniach wyższych. Widzimy ogromną potrzebę zachęcenia młodych ludzi do uprawiania nauki, może niekoniecznie tylko po to, by podążali śladami Kopernika czy Skłodowskiej-Curie, ale by w ogóle chcieli się rozwijać i włożyli energię we własny wzrost intelektualny.

Żyjemy w czasach, które z jednej strony są wspaniałe, bo uczyć można się wszędzie, ale z drugiej – właśnie przez ten nadmiar możliwości – bywają trudne. Nie jesteśmy przecież w stanie wiedzieć i umieć wszystkiego; na czymś trzeba się skupić.

Jako nauczyciel akademicki stawiam przede wszystkim na dialog.

Po latach pracy dydaktycznej widzę, że najważniejsze jest proste pytanie skierowane do młodych ludzi: o co im tak naprawdę chodzi? Po co tu są i czego od nas oczekują? Działa to w obie strony: oni też ciekawią się tym, co my robimy i jakie mamy wobec nich oczekiwania?

Myślę, że to jest właśnie droga, by zaciekawić nauką nie tylko młodzież, ale ludzi w każdym wieku. Widzimy to przecież na zajęciach Uniwersytetu Trzeciego Wieku czy w ramach nauki obywatelskiej. Istnieje bardzo dużo aktywności, które pozwalają otworzyć głowy, ale dialog i komunikacja to podstawa.

No i najważniejsze: pokazanie, że – mówiąc kolokwialnie – 'jaramy się’ tematem, nad którym pracujemy. To niesamowicie przyciąga.

Im bardziej pokazuję, że moje serce jest w mikrobiologii, tym większa szansa, że moi rozmówcy zechcą sprawdzić, czy to faktycznie jest tak fascynujące i czy nie warto pójść w tym kierunku.

Q: Zawsze staramy się nawiązywać do postaci Kopernika, reprezentując Akademię Kopernikańską. On zasłynął z astronomii, która była jego wielką pasją. A co jest Pani pasją poza mikrobiologią?

prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska

Uwielbiam mój ogród. To miejsce, w którym mogę poeksperymentować tak samo jak w laboratorium, ponieważ planowanie ogrodu to proces wiecznej zmiany. Gdy przychodzi wiosna, zastanawiam się, gdzie co powinno rosnąć, dlaczego coś obumarło, a coś innego rozwija się świetnie – to wszystko trzeba sobie wypracować. Kocham też zwierzęta. Mam dwa jamniki, które są moim oczkiem w głowie. Spędzanie czasu na łonie natury, z dobrą książką, w otoczeniu zwierząt i najbliższych, to moja największa pasja. W dzisiejszych czasach to towar deficytowy, bo rzadko mamy na to czas.

Q: A jak z Pani perspektywy wygląda w świecie nauki współpraca kobiet i mężczyzn? Jak to funkcjonuje w codziennej pracy?

prof. dr hab. Aleksandra Ziembińska-Buczyńska

Myślę, że nie powinniśmy cały czas podkreślać, że jesteśmy inne, bo jesteśmy kobietami. W szerszym kontekście nie ma to większego znaczenia. Ważniejsza jest merytoryka, otwarta głowa i to, że w ogóle chce się współdziałać.

Szczerze mówiąc, rzadko decyduję się na współpracę ze względu na to, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną. Patrzę na kompetencje i wiedzę. Tak byłam uczona od samego początku, od studiów, mimo że skończyłam kierunek biologiczny, który jest mocno sfeminizowany. Z kolei Politechnika bywa postrzegana jako męska domena, co też nie do końca jest prawdą.

Uważam, że nie powinniśmy tak bardzo rozróżniać płci w nauce, lecz raczej myśleć kategoriami badaczy, którzy są otwarci na współpracę i po prostu robią dobrą robotę.

Są tacy, którzy pracują świetnie, i tacy, którym idzie to nieco gorzej – i tyle.

Szanowna Pani profesor, dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów naukowych.