Rozmowa z dr. Waldemarem Ogłozą, wykładowcą UKEN w Krakowie oraz pracownikiem Planetarium – Śląskiego Parku Nauki w Chorzowie.

31 lipca, 2026

Podczas konferencji Kosmiting Summit w Andrychowie rozmawialiśmy z dr. Waldemarem Ogłozą o popularyzacji astronomii, edukacji oraz miejscu tej dziedziny w polskiej szkole. Nasz rozmówca aktywnie uczestniczył w wydarzeniu jako prelegent panelu otwierającego konferencję – obok uznanych przedstawicieli środowiska astronomicznego, w tym Dyrektora Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego – a także współprowadził pokazy naukowe skierowane do uczestników wydarzenia i młodzieży.

Zapraszamy do lektury rozmowy.


dr Waldemar Ogłoza — astronom, nauczyciel akademicki w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz pracownik Planetarium Śląskiego. Zajmuje się badaniami obserwacyjnymi gwiazd zmiennych i popularyzacją astronomii. Od wielu lat angażuje się w pracę z uzdolnioną młodzieżą jako przewodniczący Komisji Olimpiady Astronomicznej oraz opiekun polskich reprezentacji podczas Międzynarodowej Olimpiady z Astronomii i Astrofizyki.

Q: Astronomia ma wrócić do szkół jako odrębny przedmiot do wyboru. Co zadecydowało o tej zmianie i jakie są jej najważniejsze cele?

dr Waldemar Ogłoza

Kiedyś, jak wiadomo, astronomia istniała jako osobny przedmiot i była obowiązkowa dla wszystkich uczniów. Później te czasy się zmieniły – chyba za reformy pana ministra Roberta Głębockiego pomysł był taki, że astronomia jest obecna wszędzie, jest interdyscyplinarna, bo można o niej mówić i na geografii, i na fizyce, ale też w różnych aspektach kulturowych. Natomiast zatracono przy tym pewną spójność. Treści z astronomii, które do tej pory pojawiały się na fizyce, były nieliczne i niekoniecznie byly tymi najważniejszymi, przynajmniej z punktu widzenia astronomów. Świadomość tego, gdzie jesteśmy, gdzie w tym wszechświecie znajduje się Ziemia i jakie procesy nim rządzą, jest ważna dla każdego dobrze wyksztalconego człowieka. Dlatego astronomia na fizyce jak najbardziej zostanie i pewien blok obowiązkowy na pewno się zachowa. Jednak aby podkreślić inspirującą rolę astronomii – którą widzimy nawet dziś na tym spotkaniu, gdzie młodzi ludzie interesują się kosmosem, bo jest on bardzo łatwy w warstwie opisowej – warto wykorzystać. Zanim wejdziemy w skomplikowane wzory, fascynujemy się kosmosem po prostu dlatego, że jest kolorowy i dostępny: na wsi przez ciemne niebo, a w mieście na przykład dzięki bliskości planetarium. Aby pogodzić te dwie sprawy, powstał pomysł, żeby astronomia tam, gdzie są warunki do jej realizacji – przygotowany nauczyciel czy odpowiednie zaplecze – mogła być przedmiotem do wyboru.

Wszystko po to, aby zainteresować uczniów. Jeżeli połkną bakcyla i zobaczą, że świat natury, rozumiany nieco szerzej niż tylko świat biologiczny, jest fascynujący, to gdy w późniejszych klasach przyjdzie zgłębiać go od strony ścisłej i matematycznej, będą wiedzieli, do czego to służy. Będą wiedzieli, że wzory, formuły i zadania pozwalają sięgać tam, gdzie nigdy się nie dostaniemy, i zrozumieć, jak funkcjonuje wszechświat. Tak to właśnie działa.

Q: Od jakiego wieku, a właściwie od której klasy, uczniowie będą uczyć się astronomii?

dr Waldemar Ogłoza

Astronomia przewidziana jest dla trzeciego etapu edukacyjnego. Oczywiście nie wiadomo jeszcze wszystkiego, bo przed nami długa droga, żeby to wszystko sensownie przygotować i opracować. Astronomia ma być czymś, co motywuje do nauki, w szczególności przedmiotów ścisłych.

Q: Rozmawiając z jedną z osób zajmujących się popularyzacją astronomii usłyszeliśmy interesującą rzecz: dzieci w 7, 8 klasie podobno tracą zapał, aby temu zapobiec trzeba je zainteresować wcześniej, bo później jest już bardzo trudno.

dr Waldemar Ogłoza

Tak, jest coś takiego …

Q: Jak to więc może wyglądać w praktyce, czy dzieci zamiast zyskać, nie stracą zapału?

dr Waldemar Ogłoza

To dobre pytanie. Mam nadzieję, że przedmiot będzie wybierany tam, gdzie jest nauczyciel z pasją – tutaj jego rola jest decydująca.

Gdyby astronomia była narzuconym obowiązkiem, nie wiem, czy skończyłoby się to dobrze. Liczę na to, że szkoły posiadające astrobazy, obserwatoria czy nauczyciela prowadzącego kółko astronomiczne – który do tej pory nie miał przestrzeni do przekazywania tych treści – wybiorą taką możliwość.

Jeżeli jednak szkoła uzna, że nie ma odpowiednich warunków ani osoby pasjonującej się tym tematem – bo nauczyciel woli inne obszary fizyki lub szkoła ma inny profil– to powinna mieć możliwość dokonania wyboru.
Zainteresowanie astronomią kształtuje się wcześnie. Widać to na festiwalach nauki, gdzie nawet dorośli pojawiają się pod pretekstem pokazania kosmosu dzieciom. Ten błysk pojawia się zazwyczaj pod koniec szkoły podstawowej. Niestety, bardzo często te zainteresowania są później tłumione przez rodziców. Astronomia, czy w ogóle nauka w Polsce bywa postrzegana jako rodzaj show, w którym szalony naukowiec robi wybuchające eksperymenty, a nie jak coś, co pozwala w przyszłości na stabilne utrzymanie rodziny i zarabianie pieniędzy. Trzeba podkreślać, że uczeni uprawiają naukę nie dla niej samej ale dla dobra społeczeństwa.
Mam nadzieję, że pokazanie astronomii w sposób głębszy niż tylko przez pryzmat ciekawostek przyniesie efekt. Park Nauki jest fajny, jest pełen ciekawostek, ale szkoła to także miejsce solidnej, systematycznej pracy. Do tego została powołana, by uczyć systematyczności, ale też pokazywać, że nauka – różne jej dziedziny są pełnoprawną ścieżką kariery i rozwoju zawodowego.

Wydarzenia promocyjne mogą zafascynować, ale to w szkole buduje się nawyk systematyczności i pokazuje uprawianie nauki jako sposób na życie.

Q: Wracając do samego programu nauczania, kto uczestniczy w jego tworzeniu?

dr Waldemar Ogłoza

Nazwisk nie wymienię, bo boję się kogoś pominąć, pełna lista jest dostępna na stronach Instytutu Badań Edukacyjnych. Natomiast zespół, który został powołany, z mojego punktu widzenia jest bardzo różnorodny – i bardzo dobrze. Są tam przedstawiciele akademickiej nauki i ośrodków astronomicznych, popularyzatorzy astronomii, a także czynni nauczyciele, co jest niezwykle ważne.

W tym gronie nie ma nauczycieli niechętnych astronomii – według mnie to pewna wada, bo zakładamy, że wszyscy nauczyciele będą oddawać duszę i serce temu przedmiotowi. Wiadomo jednak, że w realiach szkolnych tak się nie stanie, więc trzeba brać pod uwagę, że program nauczania nie zawsze trafi do zaangażowanego na dwieście procent pasjonata.

Grono ekspertów dobrano tak, aby połączyć świat akademicki, środowisko odpowiedzialne za tworzenie programów i podręczników oraz praktyków, którzy właśnie odeszli od tablicy i doskonale znają szkolną rzeczywistość oraz realne możliwości przeprowadzenia zajęć. Tak to wygląda.

Q: Czy takie spotkania jak Kosmeeting 2026 organizowany w Andrychowie może służyć rozwojowi edukacji astronomicznej?

dr Waldemar Ogłoza

Kosmeeting to owoc ciężkiej pracy i zapału kilku konkretnych osób w tym miejscu. Skąd wziąć po kilka takich osób w każdym mieście? Mamy astrobazy, gdzie dzieją się inne inicjatywy, mamy obserwatoria czy planetaria budowane przez szkoły.
Astronomia jako przedmiot prawdopodobnie pozwoli ujednolicić i uporządkować te różnorodne działania. Mamy pasjonatów szukania meteorytów, którzy pokazują je uczniom, ktoś inny pasjonuje się astrofotografią, a jeszcze inny obserwacją gwiazd i udowadnia, że za pomocą małych teleskopów można robić prawdziwą naukę i zdobywać publikacje (np. w programie BHTOM).

Każdy z nich zajmuje się jedną z tych dziedzin. Chodzi o to, aby szkolna astronomia z jednej strony pokazała, że te inne obszary istnieją, a z drugiej była na tyle elastyczna, by porządkując wiedzę, otwierać się na specyfikę danego regionu.
Przedmiot astronomia powinien pewne rzeczy po prostu usystematyzować –

Q: Wspomina Pan o ćwiczeniach praktycznych i zadaniach. Edukacja w Polsce i na świecie zmierza w stronę nauczania projektowego – tworząc projekt, szuka się teorii i wtedy nauczyciele ją tłumaczą. Pamiętam, że kiedyś uczyłam się astronomii w szkole średniej, a zapowiadany przez Pana program ma się opierać właśnie na praktyce.

dr Waldemar Ogłoza

Nie wiem, czy będzie się całkowicie na niej opierał, ale na pewno powinien zawierać takie elementy. Nie chcę wybiegać zbyt daleko w przyszłość, ponieważ dopiero pracujemy nad tą materią.

Wiadomo jednak, że astronomia stwarza doskonałą okazję do praktycznego działania: własnych obserwacji, nauki podczas wizyty w planetarium czy obserwatorium, a nawet podczas wycieczki krajoznawczej, gdzie za pomocą zwykłego patyka można określić wysokość Słońca nad horyzontem. Część praktyczna jest niezwykle cenna, bo daje bezpośrednie doświadczenie.

Doświadczeniem może być także wykorzystanie internetu. Młodzież używa go na co dzień, ale tutaj może to być zapoznanie się z wynikami pracy największych teleskopów czy teleskopów zdalnie sterowanych. Mamy mnóstwo otwartych zasobów do uprawiania tzw. nauki społecznej – na przykład program Galaxy Zoo, w którym po krótkim przeszkoleniu klasyfikuje się budowę galaktyk.

Uczestniczenie w czymś na żywo jest znacznie bardziej motywujące niż czysto podawcza metoda zapamiętywania wzorów.

Q: Jakie są życzenia dla tego programu?

dr Waldemar Ogłoza

Żeby się udało i żeby znaleźli się nauczyciele, którzy będą prowadzić ten przedmiot z pasją. Od nauczyciela zależy tu najwięcej.

Q: Jak Pan myśli ilu uczniów to przyciągnie i jakie będzie zainteresowanie dzieci?

dr Waldemar Ogłoza

To dobre pytanie, na dzień dzisiejszy tego nie wiemy. Mógłbym jednak wspomnieć o programie „Astronom w szkole”, realizowanym kiedyś przez Polskie Towarzystwo Astronomiczne. Mimo że trafił na okres pandemii, zgłosiło się do niego kilka tysięcy szkół, które chciały gościć astronoma. Widać było, że placówki doceniają potrzebę przekazywania takich treści uczniom.

Myślę więc, że zainteresowanie będzie duże. Oczywiście istnieje konkurencja – dyrektor szkoły może uznać, że dla jego uczniów lepszy będzie inny przedmiot. .

Jednak nawet jeśli szkoła nie wybierze astronomii jako osobnego przedmiotu, jej podstawy pozostaną na fizyce czy geografii. Ta minimalna porcja wiedzy astronomicznej, konieczna dla wykształconego człowieka, jest bezpieczna.

Q: Przygotowują Państwo program i potrzebna jest duża liczba nauczycieli. Jak planują Państwo ich motywować i dokształcać?

dr Waldemar Ogłoza:

Podstawa programowa to dopiero wstęp. Wiem, że niektóre uniwersytety planują już studia podyplomowe oraz kursy kwalifikacyjne dla nauczycieli chcących specjalizować się w tym przedmiocie. Przed nami długa droga, aby ten przedmiot zaistniał i okrzepł. Gdybym mógł wyrazić jeszcze jedno życzenie, chciałbym, aby to, co powstanie, było oceniane dopiero wtedy, gdy projekt na dobre ruszy, a nie w trakcie jego wdrażania. Pewne procesy potrzebują czasu, aby nabrać doświadczenia i organizacji.

AK: Na koniec chciałabym dodać jedną rzecz: gdziekolwiek jedziemy i rozmawiamy z osobami z różnych ośrodków i planetariów, słyszymy, jak Planetarium Śląskie w Chorzowie wspiera mniejsze centra w całej Polsce. Wszędzie słyszymy o Chorzowie: Chorzów pomaga, Chorzów pożyczył sprzęt, Chorzów wspiera, wspólnie z Chorzowem rozwijamy…

dr Waldemar Ogłoza

Bardzo się cieszę, że Chorzów jest tak postrzegany. Robimy, co w naszej mocy. Tradycja zobowiązuje. Świętowaliśmy już 70-lecie planetarium, nasza kadra wciąż jest pełna zapału. Pracują tam ludzie z pasją, którzy wkładają w to miejsce znacznie więcej serca i wysiłku, niż wynika to z zakresu obowiązku.

AK: Życzymy w takim razie powodzenia.

dr Waldemar Ogłoza

Bardzo dziękuję.

Dziękujemy Panu dr. Waldemarowi Ogłozie za ciekawą rozmowe i poświęcony nam  czas. Składamy życzenia wytrwałości oraz sukcesów we wdrażaniu nowej podstawy programowej, jak również dalszego pomyślnego rozwoju kariery naukowej.