dr hab. Andrzej Pawlik – ekonomista, profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspert Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz członek Komitetu Głównego Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. Od ponad 15 lat zajmuje się gospodarką regionalną i lokalną, ze szczególnym uwzględnieniem innowacyjności oraz rozwoju miast i gmin w Polsce. Jest autorem ponad 150 publikacji naukowych, w tym monografii i artykułów w czasopismach krajowych i zagranicznych, a także posiada bogate doświadczenie dydaktyczne i praktyczne w zarządzaniu instytucjami edukacyjnymi oraz w radach nadzorczych spółek.
Q: Na sesji poświęconej transformacji polskiej, której tytuł brzmiał „Polska transformacja gospodarcza – sukces czy porażka?”, prof. Andrzejewski powiedział, że demografia jest jednym z największych problemów. Mam więc pytanie do pana profesora: czy ekonomia może tutaj realnie coś zdziałać, czy jest to już kwestia raczej kulturowa, że jesteśmy w trendzie, w którym dzietność w istotny sposób się nie zwiększa? Czy ekonomia ma jeszcze jakieś „złote recepty”, które w długofalowej perspektywie mogłyby próbować temu zaradzić?
dr hab. Andrzej Pawlik:Tak jak Pan wskazał, jest wiele elementów, które na to wpływają. Wśród ekonomistów coraz częściej zaczynamy o nich mówić, ale oceny bywają różne. Ja jednak uważam, że polska gospodarka „przespała” istotny element, który mógłby mieć realny wpływ na sytuację demograficzną, czyli warunki funkcjonowania rodzin zakładanych przez młodych ludzi. Stworzenie im stabilnej podstawy gospodarczej – brak obaw kobiet o utratę miejsca pracy oraz zapewnienie miejsca dla dziecka w przedszkolu, żłobku czy szkole – daje młodym rodzinom komfort funkcjonowania. Wydaje się, że należało zacząć od mieszkalnictwa. Ten element został w pewnym stopniu pominięty, a gospodarka, aby wrócić do komfortu funkcjonowania młodej rodziny, potrzebuje wielu lat.
W 2023 roku statystyki pokazują, że w 502 gminach w Polsce nie urodziło się ani jedno dziecko. W województwie świętokrzyskim takich gmin jest 18. Odbudowanie tego potencjału, przy uwzględnieniu starzenia się społeczeństwa, wskaźnika obciążenia demograficznego oraz migracji, będzie ogromnym wyzwaniem. To nie jest problem – to jest katastrofa demograficzna.
Dysponuję danymi statystycznymi z gmin województwa świętokrzyskiego. Zajmuję się rozwojem regionalnym i muszę powiedzieć, że są one zatrważające. Nie tylko niepokoją, ale pokazują również nieodwracalność tego zjawiska.
Gminy powyżej 3 tys. mieszkańców w województwie świętokrzyskim – urodzenia żywe w 2023 roku:
• Ruda Maleniecka – 11
• Słupia Konecka – 14
• Czarnocin – 17
Są to małe gminy, ale jeśli spojrzymy na miasta średniej wielkości:
• Starachowice (ok. 45 tys. mieszkańców) – 235
• Ostrowiec Świętokrzyski (ok. 60 tys. mieszkańców) – 243
• Busko-Zdrój (ok. 15 tys.) – 170
• Jędrzejów (ok. 15 tys.) – 154
• Kielce (prawie 180 tys.) – 1244
Przekładając to na perspektywę siedmioletnią czy czteroletnią, np. w kontekście żłobków, doprowadziliśmy do sytuacji, nad którą dziś bolejemy. Co można zrobić? W długim okresie gospodarka prawdopodobnie uzupełni tę lukę poprzez migrację, czyli napływ ludności z zewnątrz. Musimy się z tym pogodzić i być na to przygotowani. Jeśli będzie to migracja ze wschodu, np. z Ukrainy – dobrze, ale jeśli z innych państw, również musimy być gotowi.
Pokazywanie młodzieży już w przedszkolach i szkołach dzieci z różnych społeczności nie stanowi dla nich problemu. Myślę, że starsze pokolenie również zaakceptuje różnorodność, ponieważ to ona może stać się siłą zapewniającą gospodarce odpowiednią liczbę pracowników i drożność systemów emerytalnych. Oczywiście pojawia się przy tym wiele potencjalnych zagrożeń, które mogą się ujawnić.
Q: Panie Profesorze, temat kongresu to „Ekonomia i gospodarka w czasach niepewności”. Chciałbym zapytać o geopolitykę: w takiej sytuacji, gdzie przebiega granica między wolnym rynkiem a interwencjonizmem państwa niezbędnym dla bezpieczeństwa? Jak pogodzić wolny rynek z ryzykiem nieprzewidywalnych geopolitycznych „czarnych łabędzi”?
dr hab. Andrzej Pawlik:Ja upatruję złagodzenia tej sytuacji w roli państwa. Interwencjonizm państwa powinien w pewien sposób łagodzić mechanizmy rynkowe. Musimy patrzeć na państwo w sposób bardziej przyjazny – dotychczas przez niektórych teoretyków, np. Miltona Friedmana, wszystko, co państwowe, było postrzegane jako złe. Tymczasem okazuje się, że państwo może pełnić rolę regulatora, który łagodzi napięcia i tonuje sytuację.
Gdybyśmy zgodzili się, że większa rola państwa może zmniejszać podziały, byłoby to korzystne. Nie można bowiem oddać pola rynkowi w stu procentach.
Chciałem wyjechać z tego kongresu z nastawieniem optymistycznym, patrząc globalnie na rozwój gospodarczy. Jesteśmy optymistami i wierzymy, że po okresie zwątpienia możemy pokazać, iż przed nami dalszy rozwój w wymiarze europejskim i światowym. Państwa takie jak Chiny czy Indie coraz wyraźniej pokazują swoje możliwości – dotychczas były one być może nieco zdominowane przez wielkie gospodarki USA i Unii Europejskiej. Najważniejsze jest, aby panowały spokój i pokój.
